<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="O nowe oblicze wrocławskiego “Artosu"">
<author_1="Zbigniew Florczak">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="1">
<date="1954-01-23/24">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Nim to się stanie zaproponuję do dyskusji dwa problemy, a w istocie „zadam trudność nową" — jak mówi u Mickiewicza pan Twardowski. Jeden problem — to kadry wykonawców, drugi problem — to kadry autorów tekstów i muzyki do programów „Artosu" a także poziom i rodzaj tych utworów.
„Artos" nie rozporządza dobrym wykonawcą. Ciężka praca na estradzie objazdowej, kiepski, często więcej niż prymitywny transport, zły stan sal w terenie i brak instrumentów — wszystko to nie pociąga aktora czy wokalisty, który ma otwarty wstęp do teatru. Duża część wykonawców „Artosu" to amatorzy, lub amatorzy kryjący się za bardzo względnymi świadectwami rzekomych kwalifikacji. Co gorsza, polityka kadrowa nie ma dobrych perspektyw na przyszłość. Utworzono w Warszawie trzyletnie studium estradowe, które liczy raptem... dwudziestu kilku adeptów. Biorąc pud uwagę normalny procent tych, którzy w ciągu nauki odpadną — „Artos" może liczyć, że za trzy lata dostanie w skali ogólnokrajowej około dziesięciu wyszkolonych estradowców! Jednakże nie wykonawca - amator jest najbardziej kłopotliwym w „Artosie" zjawiskiem, bo amatora można wychować. Niestety istnieje jeszcze w zespołach typ wykonawcy - rutyniarza, starego wygi kabaretowego, który nie umie przełamać swoich tęsknot za szmirą i przy byle okazji gra „pod publiczkę". Aby obraz nie był krzywy, należy dodać, że ten ostatni typ wykonawcy nie nadaje oczywiście ogólnego tonu zespołom „Artosu", na ogół panuje w nich dobra, często wzruszająco ofiarna atmosfera.
Teraz druga sprawa: Kto i jak pisze dla ..Artosu"? Choć ostatnio widać pewną zmianę na iepsze, można wciąż jeszcze zaryzykować twierdzenie, że pisarze i kompozytorzy zbyt serio współpracy z „Artosem" nie traktują. Piszą — jak to się mówi — lewą ręką. Wynika z tego prymitywna satyra, bardziej podobna do napaści niż satyry, niewybredny wydźwięk. Można przytoczyć słowa Słonimskiego odnoszące się do szerszego zjawiska w naszej publicystyce: “poziom argumentacji jest wciąż jeszcze zbyt niski".
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
   
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>